pon., 11/20/2017 - 20:03, Anatola, Rafała, Edmunda

Jesteś tutaj

Jaskinia Punkiewna

Morawski Kras to malownicza kraina położona na północ od Brna. Na jego terenie znajduje się ogromna ilość jaskiń oraz wiele głębokich przepaści. Obecnie tylko pięć z tych jaskiń jest udostępnionych zwiedzającym, w tym uważana za najciekawszą, a na pewno najpopularniejsza – Jaskinia Punkevní. Będąc tutaj warto również zajrzeć w oczy Przepaści Macocha, będącej najgłębszym tego typu lejem krasowym w Czechach.

Jadąc z Polski do Morawskiego Krasu, najlepiej kierować się na Ołomuniec, a stamtąd autostradą na Brno. Mniej więcej na wysokości Wyszkowa (Vyškov) trzeba zjechać z autostrady i kierować się na Wilemowice (Vilémovice).

Wijącą się zboczem drogą dojeżdżamy na szczyt wzgórza w pobliżu Przepaści Macocha. Znajdują się tu schronisko, restauracja i sklep z pamiątkami. Stąd odjeżdża również kolejka linowa, którą można dojechać niemal pod wejście jaskini. Jest to jednak dość blisko, więc kto ma zdrowe nogi, ten może tam zejść w ciągu około 20 minut niebieskim szlakiem (około 2 km).

Polski
Pokaz zdjęć: 

Jaskinia Punkevní jest częścią najdłuższego systemu jaskiniowego w Republice Czeskiej – Jaskini Amateur, a długość dotychczas zbadanych tuneli tego systemu wynosi ponad 30 km!

Zwiedzanie zaczyna się od Przedniej Katedry (Přední dóm), której wejścia strzeże Strażnik (Strážce) największy – stalaktyt jaskini. Następnie przez Tylną Katedrę (Zadní dóm) dochodzimy prawie na dno Przepaści Macochy, która powstała wskutek zawalenia się stropu ogromnej groty.

Jaskinię możemy zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. Trasa udostępniona turystom ma w sumie 1170 metrów, z czego 450 metrów pokonuje się elektrycznymi łódkami, spływając rzeką Punkwią (Punkva), której wody mają piękny turkusowy odcień. Warto wcześniej telefonicznie zarezerwować sobie bilety, w przeciwnym wypadku możemy czekać na wejście nawet kilka godzin!

W jaskiniach oczywiście z reguły jest zimno, nie inaczej jest w Jaskini Punkevni, gdzie temperatura w najzimniejszym punkcie spada do 6°C, warto więc pamiętać o ciepłej odzieży.Prawdę mówiąc, to właśnie stąd, a nie z góry, przepaść zrobiła na mnie największe wrażenie. Jej stroma ściana wznosi się ponad 130 metrów nad naszymi głowami i tonie w świetle dnia, zbocza porasta bujna zieleń, a na dnie mieni się turkusem niewielkie jeziorko. Całość wygląda niemal magicznie, obrazek jakby wyciągnięty z książki fantasy.

Następnie schodzimy do niewielkiej przystani, gdzie zaczyna się spływ łódkami po płynących przez jaskinię wodach rzeki Punkwi. Ściany korytarzy obfitują w różne wydrążenia, podświetlana woda mieni się zielonkawą barwą, a tu i ówdzie ze stropu zwisa jakiś interesujący naciek. Zresztą strop momentami jest bardzo nisko, więc podziwiając jaskinię, trzeba uważać, żeby nie nabić sobie guza. No, chyba że mamy ochotę podziwiać również gwiazdy.Zakolami dopływamy do drugiej przystani i na chwilę wracamy na stały lad. Wchodzimy do najładniejszej części jaskini – Masarykowej katedry (Masarykovy dóm) – gdzie możemy podziwiać kolejne olbrzymie stalagmity, stalaktyty i stalagnaty. Następnie ponownie wsiadamy na łódkę i wypływamy z jaskini nieopodal miejsca, gdzie do niej wchodziliśmy. Na górę wrócić możemy tym samym szlakiem, którym przyszliśmy, lub wspomnianą już kolejką linową.

Przepaść Macocha jest najgłębszym (138,5 m) lejem krasowym w Czechach. W 1882 roku na szczycie jego południowej ściany umieszczono platformę obserwacyjną, z której możemy zajrzeć w głąb przepaści. Na dole znajduje się niewielkie, za to głębokie (aż 30 metrów) jeziorko, ale z górnej platformy (horní můstek) nie udało mi się go dojrzeć; widzieliśmy je natomiast bardzo dobrze podczas zwiedzania Jaskini Punkevni, kiedy dotarliśmy w pobliże dna Macochy. Ciekawy jest też widok przepaści z niższej platformy (spodní můstek); myślę, że ciekawszy niż z tej najwyższej. Można do niego dojść w kilka minut, odbijając żółtym szlakiem podczas powrotu na parking.

Legenda głosi, że w XVI wieku w pobliskich Wilemowicach (Vilemovice) żyła kobieta, której syn był słaby i chorowity. Stara wiedźma podpowiedziała jej, że chłopiec odzyska siły, jeśli pasierb kobiety zginie. Aby uratować syna, macocha zaprowadziła pasierba na skraj przepaści i zepchnęła w jej głąb. Wróciwszy do domu, zastała jednak syna martwego. Z rozpaczy zabrała jego ciało i rzuciła się z nim w przepaść. Nie wiedziała, że spadając, pasierb cudem uchwycił się gałęzi drzew i zdołał w ten sposób uniknąć śmierci. Może więc wiedźma miała rację? W każdym razie od tamtego czasu przepaść ta nosi nazwę Macocha.

Ciekawostką jest, że z racji swej wielkości i niezwykłego uroku przepaść była niegdyś popularnym miejscem wśród samobójców, którzy uważali zakończenie żywota na jej pięknym dnie za bardzo romantyczne. Podobno jeszcze na początku XX wieku w związku z tym osobliwym turystycznym procederem w okolicznych wioskach istniał oryginalny zawód wynosiciela zwłok z przepaści.

Copyrights by CC&RM