sob., 12/16/2017 - 06:23, Albiny, Zdzisławy, Adelajdy

Jesteś tutaj

15-06-2014

Wstęp: 
Shangri — La
Undefined
Treść: 

 Moja długa podróż do Shangri-la. Bardzo spodobał mi się opis owego mitycznego miejsca, ukrytego gdzieś daleko w górach, gdzie ludzie żyją ze sobą i otaczającym ich światem w harmonii, troszcząc się tylko o dobra duchowe. Ja też chciałam takie miejsce na swojej drodze odnaleźć…

 

Shangri-la opisał James Hilton w książce pt.: „Zaginiony horyzont”. Chciałam przeczytać przed wyprawą, ale skończyło się na filmie w Chinach książka nie była dostępna. Hilton opisał krainę, choć nigdy w takim miejscu nie był. Z resztą jak mógł do niego dotrzeć, skoro ono tak naprawdę nie istnieje..

 Chińczycy jednak wiedzą lepiej i mają takie Shangri-La u siebie. Nie szkodzi, że od kilku lat, ale mają. W prowincji Yunan, przy głównej trasie do Tybetu, przeistoczyli miasteczko Zhongdian w Shangri-La.  I teraz każdy może się znaleźć w tym mitycznym miejscu! Każdy może tam dotrzeć. Wystarczy kupić bilet na autobus i zwyczajnie w świecie tam dojechać. Do Shangri-La prowadzi przecież droga…

Czy Shangri-La stworzone przez Chińczyków, może być owym miejscem? Dla mnie odpowiedź jest jasna… Już mi zaczęły się przejadać chińskie-tybetańskie klimaty sztuczności i plastikowości. Tu nawet flagi modlitewne mają takie dziwnie „żarówiaste” kolory… Mówiąc szczerze jestem zawiedziona. Chińskie Shangri-La na pewno nie będzie tym, co bym chciała odnaleźć. Samego miasteczka Wam nie opiszę.

 

 

Copyrights by CC&RM